

tak tak, dzisiaj dotarła. piękna, niebieska, 155 centymetrów wzrostu. Po prostu cudna:) a wygląda tak...
czwartek, 13 wrzesień 2007
no i dotarła:D
Autor:
fasola
o
02:21
0
comments
Label: snowboard
sobota, 8 wrzesień 2007
nowa deska tuż tuż:)
Już się nie mogę doczekać na nową dechę. We wtorek powinna być już u mnie:) no po prostu bajka! a będzie to Artec 3.1 co prawda z zeszłego sezonu ale ponoć wymiata. Następca tego modelu czyli 4.1 nie sprawdza się tak ładnie w puchu i to zaważyło o zakupie trzy-jedynki.
http://www.artecsnowboards.com/
Autor:
fasola
o
13:39
0
comments
Label: snowboard
środa, 22 sierpień 2007
wtorek, 7 sierpień 2007
cytrynówka, porterówka i inne ten teges
porterówka:
0,5l spirytusu, 0,6l piwa Porter, 2,5 szklanki cukru, 18g cukru waniliowego [moc: 50-60%] jeszcze nie próbowałem ale wydaję się być dobre i zamiata na pewno
cytrynówka:
0.5 litra spirytusu, 1kg cytryn, 0.5 kg cukru i wody około 0.3-0.4 litra [moc: 38%-45%] na razie zrobiłem lekko słabszą ze względu na panie:) było koło 30%-34% i było naprawdę zajebiste:D
Autor:
fasola
o
13:54
0
comments
Label: przepisy
niedziela, 29 lipiec 2007
biba dla radzia
w piątek były radka urodziny, od rana(12) poszukiwania prezentu. ja, hubert, mati i martunia wyruszyliśmy na miasto. pierwszy pomysł to był plakat z fight clubu z tyler durden. niestety go nie było w empiku a innego sklepu z plakatami w CK nie znamy. w empiku było kilka ciekawych rzeczy, np.....księga czarów która bardzo zainteresowała martusię:P albo książeczka o kotach która zagarnęła uwagę hubercika:) ale to nie dla radzia prezent. więc kontynuujemy lans po sieńkiewce, aż tu po prawej ukazał się naszym oczom przekot, a w nim czadowo wydana płytka "df movie"...wiem że nie potrafię pisać relacji, więc na tym zakończę bo dalej mi się nie chcę:P
Autor:
fasola
o
01:02
0
comments
Label: party
czwartkowy chillout
jest czwartek 26.07.07, przed co tygodniowym wyjściem do chillout'u na breakowe klimaty robiłem cytrynówkę na radkowe urodziny. składniki: 0.5 litra spirytusu, 1kg cytryn, 0.5 kg cukru i wody mniej więcej tyle co spirolku. do wody zacząłem wyciskać cytryny, niestety bez wyciskarki szło mi to bardzo mozolnie:/ do wody z cytryną dosypałem cukru. trochę się przeraziłem jak się okazało że cukru jest prawie tyle co tej wody, ale postawiłem wszystko na palnik i troszkę podgrzałem. cukier sie szybko rozpuścił. na koniec trzeba było dolać świętego płynu i wszystko pozostawić żeby się w spokoju przegryzało. wyciskanie cytryn mnie tak zmachało że chwile później wziąłem kolejny raz prysznic. do miasta wyszedłem z jak zawsze spóźnionym hubercikiem i wojarą. wcześniej poszedł mati z radziem i dorotą...w chilloucie było jak zawsze, nie za dużo ludzi i dobra muza. pojawił się smallu którego dawno nie widziałem a który nas wspomógł kolejnego dnia:D po skakali sobie trochę z piterem po parkiecie jakieś bary poszły...ale ja się na tym nie znam to się opisywać nie będę. później szysze dostali do stolika a ja się dołączyłem do nich:) dobre to było, bardzo dobre:-) reszty nie chce mi się opisywać ale nic szczególnego się nie działo:P
Autor:
fasola
o
00:31
0
comments
Label: party
poniedziałek, 14 maj 2007
poniedziałek, 7 maj 2007
Jestesmy zawsze tam gdzie Nasz MKS gra!
Wczoraj zrobiliśmy bardzo udany wyjazd do Lubina na meczyk. ja, banach, krabu i wojtas z zakupionymi piwkami oczywiście w biedronce ruszyliśmy w drogę. W autobusie zrobiliśmy tylko po dwa piwka żeby nie cisnęło na lanie. ale jak tylko wyszliśmy w Lubinie z busu od razu odjebaliśmy wiochę lejąc przy żywopłocie w centrum miasta. doszliśmy pod stadion i zaczęła sie akcja wchodzenia na trybunę. ja i wojtas ruszyliśmy na miejsce gości. banach z krabem poszli na sektor gospodarzy. musiałem na szybkości pocisąć ostatniego dębca żeby sie nie zmarnowało, bo jak wiadomo na stadion można tylko kartoniki 0.2l wnosić:P załamka...zanim doszliśmy do kibiców z ck zostaliśmy spisani przez niebieskie suki. później oczywiście reszta formalności, wszystko żeby utrudniać życie kibicom. z Kielc przyjechała dość mała grupka ludzi, około 30. korona jak ostatnio przyzwyczaiła swoich kibiców zagrała beznadziejny mecz i przegrała 2-0. a powrót to była dopiero śmieszna historia. jak wyszliśmy ze stadionu spotkaliśmy wariata. sprawiam nam bardzo fajny prezent dając flaszkę weselna:D poprawiło humorek od razu, a ze ociekł nam już ostatni autobus to było można sie spokojnie nią zająć.
Autor:
fasola
o
00:23
0
comments
Label: sport
niedziela, 5 listopad 2006
bylo i nie ma
no to snieg byl i juz go nie ma, troche sie ocieplilo i lipa. bloto jest a nie bialo:(
Jednak ekipa zaliczyla pierwsze jazdy, raile wlasnej roboty poszly w ruch i jazda :D ... a ja siedze we wroclawiu i czekam na powrot do CK a to juz w czwartek raczej :)
Autor:
fasola
o
21:55
0
comments
Label: snowboard
czwartek, 2 listopad 2006
bialo
no i szczesliwie wykrakalem:D
wreszcie posypalo na bialo :) w gorach nawet ladna warstwa swierzego puchu spadla:)
Autor:
fasola
o
19:33
0
comments
Label: snowboard




